Nie mam osobistych doświadczeń z gazem w garbusie ,ale mam zamiar "się zagazować" stąd sledzę pilne różne rozwiązania i opinie .
Rav ,to co leci w rurce podgrzewania kolektora to są spaliny ,bo niby skąd miałoby się tam wziąść czyste powietrze. Co nie znaczy że rozwiązanie nie działa.Choć opinie z jakimi się spotkałem w większości pokrywają się z opinią Zielonego Tyki .Podobno wystarcza do spokojnej jazdy, przy większym poborze gazu zamarza .Może to kwestia wydajności parownika? Trzeba też dobrać taki parownik w którym komora cieczy podgrzewającej jest metalowa.Trzeba wymienić uszczelkę z gumowej na klingierytową (czy jakoś tak?) W niektórych parownikach elementem odzielającym część gazową od cieczy jest gumowa przepona (Lovato, nie wiem czy wszystkie) .W tym wypadku nie polecam podgrzewania
spalinami i olejem .
Najprostrzym rozwiązaniem jest podgrzewanie elektryczne -są takie gotowe parowniki holenderskiej firmy... no właśnie nie mogę dowiedzieć się jakiej ,bo słyszałem o tym od kilku "zakładaczy" ale konkrety nie padły.Acha podobno wg polskich norm niedopuszczalny. Wadą jest spory pobór prądu
.Najprostrzym działającym rozwiązaniem jest sonda.Tu z legalnością jest różnie w różnych częściach kraju. Spotkałem takie rozwiązanie w agregacie prądotwórczym fabrycznie przystosowanym do gazu (nie miał wcale instalacji benzynowej) ,więc nie jest to taka tykająca bomba jak niektórzy sądzą. Dodatkową zaletą jest szybkie nagrzewanie i związany z tym krótki czas pracy na benzynie.
Napewno legalne i działające , ale skomplikowane jest podgrzewanie cieczą z dodatkowego niezależnego obiegu .Na tłumniku spawa się rodzaj płaskiej puszki w której ciecz się nagrzewa,dalej pompka elektryczna cieczy (są takie w VW I Mercedesach ,można kupić na giełdzie) zbiorniczek wyrównawczy z jakiegokolwiek auta .Trudnośc polega na doborze elementu tak żeby szybko nagrzewało ale nie gotowało.W Dąbrowie mają to podobno opanowane 1600 zł + własna pompka.
Mnie podoba się podgrzewanie olejem, bo powinno działać wspomagająco na chłodzenie silnika.Nie widziałem dobrze zrobionej tej opcji .To co widziałem to obrzygane olejem prowizorki.Przepływ oleju ludzie biorą z jakiś lewych obiegów bo podobno z głownego przepływu ciśnienie rozerwie parownik .Nie chce mi się w to wierzyć. te 3 at rozerwą parownik ? W wiekszości silników raczej są problemy z za niskim ciśnieniem, tak że te 3 at to w praktyce wersja optymistyczna.W zwiazku z tym glupim wydaje mi się rozwiązanie polegajace na upuście oleju z pod czujnika i powrocie przez parownik do miski.Człowiek który lansuje to rozwiązanie twierdzi że nie ma to wpływu na ciśnienie oleju w silniku, bo w miejscu czujnika jest ono najmniejsze

( tak przy okazji; jest to znany garbusowy "fachowiec" z Wieliczki).Mocno zwątpiłem w fachowość tego pana, gdy w trakcie dyskusji stwierdził że ciśnienie nie spada bo kontrolka
gaśnie .Tyle że kontrolka gaśnie przy ciśnieniu 0,6-0,8 at a sprawdzić rzeczywiste ciśnienie manometrem nie uznał za stosowne
Ciekawy pomysł podejrzałem w Kryspinowie:olej pobierany z karteru przez rurkę zamontowaną w miejsce bagnetu, wyjmowaną tak że pełni też rolę miarki. olej tłoczony prrzez orginalną pompkę paliwową do parownika, ,powrót przez otwór wywiercony w podstawie alternatora.Do zasilania w benzynę zamontowana pompka elektryczna.
Jakość wykonania niestety analna,ale pomysł jest.Ciekawe tylko jak długo pożyje na oleju pompka paliwowa i czy ma wystarczającą wydajność.
Benzyna raczej tańsza nie będzie,do gazu też pewnie kolejne rządy się dobiorą,ale i tak będzie tańszy od benzyny.Ne dajmy się!
Dzielcie się proszę swoimi pomysłami ,opiniami ,doświadczeniami...
A może jakieś pomysły na inne żródła energi ?
